Teksty

We have a future

Off 2

Zabieram się do napisania tego posta już od prawie godziny i byłabym się za to nie wzięła gdyby nie czysta konieczność. Nie znam dokładnej przyczyny chwilowej (mam nadzieję!) utraty łączności z moim cudownym Internetem, dlatego też nie chcąc zwariować w chwili oczekiwania korzystam z niezawodnego (coś czuję, że do czasu) Worda. Poczekam, aż łaskawie moje „okno na świat” się otworzy i dodam moje wypociny. „Wypociny” dlatego, że nie do końca wiem o czym pisać, ale czuję że muszę nadrobić zaległości. Wcześniej byłam na blogu średnio co dwa dni, teraz co 4-5 czasem rzadziej. Brakuje mi tego, bo wiem, że dzięki pisaniu jestem w stanie wyrazić to co, w danym momencie chodzi mi po głowie. Kuba powiedziałby, że mucha, ale tym razem chyba nie tylko ona.

Ostatnio czuję się dziwnie. Nie umiem określić stanu w jakim się znajduję. Odzyskałam moje dawne szczęście, ale… No właśnie jest to „ale”, które już zaczyna mnie męczyć. Przypuszczam jednak, że to przez „urlop hydraulika” dlatego ani za wiele Kubie nie mówię, żeby Go nie denerwować. I tak dużo ostatnio razem przeszliśmy, teraz potrzebujemy spokoju. Moje wszelakie wątpliwości nie są teraz wskazane. Z resztą, co to za wątpliwości. Zwykłe wymysły. I cieszę się, że umiem to zauważyć i nie zaczynam dramatyzować. Chciałabym zresetować pamięć. Albo przynajmniej usunąć część tych złych chwil. Niestety do tej pory czuję ich skutki. Z drugiej zaś strony obserwuję zachowanie Kuby. Znów po spotkaniach z Nim jestem wykończona, rozczochrana, obolała i zmęczona. Nowe siniaki pojawiają się na moim ciele. Bynajmniej nie jestem masochistką, ani Kuba damskim bokserem (chociaż parę razy dostałam od Niego po buźce, ale jak się tłumaczy-przypadkiem, no i tak też jest, podnosząc na mnie rękę wydałby wyrok na nasz związek…). On jest po prostu człowiekiem, który w niespotykany wcześniej dla mnie sposób wyraża swoje uczucia. Jego zachowanie czasami dałoby się określić jednym prostym zdaniem „Normalnie nie wiem, co mam Ci zrobić!”. I to jest strasznie miłe 😉 W czasie trwania „burzy” ograniczał się do lekkich przytuleń i pocałunków. I tego czasami brakowało. Mimo, że dawniej momentami miałam dość tego Jego ściskania, to jednak podczas cichych dni niezwykle za tym tęskniłam.

Boję się o tym wszystkim pisać. Może jestem trochę przesądna, ale zawsze jak mówię, piszę, czy zbytnio myślę o swoim szczęściu za jakiś czas wszystko zaczyna się sypać. Może to po prostu siła mojej wyobraźni. Ale nie chcę, żeby tak było, dlatego nie rozumiem dlaczego tak się dzieję.

Może to dziwne, ale teraz boję się zbyt długo z Kubą przebywać. To normalne, że po kilku godzinach „intensywnego” przebywania ze sobą, ludzie mają się trochę dość. Nie trudno więc o jakieś spięcia, nieporozumienia. Wolę więc posiedzieć z Nim nieco krócej, ale za to rozstać się w wyśmienitych humorach i dobrych stosunkach. Tak jak na przykład dzisiaj. Odwiózł mnie do domu wcześniej z racji dzisiejszego święta. Pojechał wraz z bratem do dziadków, no i ja też poszłam do babć, bo tylko one mi już zostały. Spędziliśmy jednak całe popołudnie. Przyjechał po mnie zaraz po szkole no i razem pojechaliśmy na Jego wykłady z zarządzania. Pomijam fakt, że wynudziłam się niemożliwie, ale ogólnie było fajnie. W tym wszystkim był jeden, pozytywny akcent. Dowiedziałam się, że spodobałam się koledze, kolegi Kuby. Może trochę za bardzo to przeżywam, ale naprawdę miło mi się zrobiło. Jestem kobietą, a każda z nas jest łasa na komplementy no i już ;D Nie mam zamiaru tego zmieniać.

Poza tym, wszystko jakoś się kręci. W szkole znów „płaczące metale” obgadujące Emo i inne subkultury. Zyskałam miano plastika (jak i połowa dziewczyn z naszej klasy, oczywiście na żarty, w ramach akcji „Zniszczyć metali” ;D). Nie, żebym coś miała do tych metali, bo sama mam przyjaciela, słuchającego ciężkiej muzyki i przez długi czas też takowej słuchałam. Ale irytuje mnie fakt, że uważają się oni za lepszych i gardzą innymi, według mnie normalniejszymi ludźmi. Krzywdzący jest dla nich stereotyp nie myjącego się metala, a sami opowiadają jak to dwa dni w przepoconej koszulce po wfie chodzili… i w ogóle dużo takich akcji słyszałam.

Tęsknię za normalnością. Ostatnio bardzo ciężko o nią. Świat i ludzie idą w złym kierunku. Jak nie „loFfCianIe” na każdym kroku, to „Ja pierdolę, ave…”. Wszystkim się w dupach poprzewracało, bo inaczej nie da się powiedzieć. Czy nie można żyć normalnie? Wstać rano, umyć się, ubrać jak człowiek i w pokojowym (przynajmniej w miarę) nastawieniu przejść do swoich codziennych obowiązków.

PS. Chyba mi się „okno otworzyło”.

Podsumowując-gdybym powiedziała, że jestem szczęśliwa bez ograniczeń, skłamałabym. Po prostu jestem szczęśliwa i na chwilę obecną mi to wystarczy 😉 Chcę Walentynki… Tak jak było z półmetkiem, tak też mam nadzieję, że to święto będzie swego rodzaju punktem zwrotnym w naszym życiu i że wszystko będzie jeszcze piękniejsze. Nie dopuszczam do siebie innej myśli. Nie oddam tak łatwo tego, na co tak długo czekałam. Oczywiście nie będę Go trzymać siłą, ale już ja się postaram, żeby był ze mną z własnej, nieprzymuszonej woli i przede wszystkim z miłości 😉

Póki co, chcę w Bieszczady. Chcę na nowo poczuć tą dawną namiętność. Tęsknię za tym. Tęsknię za Jego zachwytem, za wspólnymi kąpielami, nocami… Za beztroską i spokojem o każdy nasz wspólny dzień. Za wspólnymi planami (Takimi czysto teoretycznymi. Ostatnio chyba się przestraszył. Stwierdził, że chcę Go usidlić. Ale to nie tak. Mężczyźni potrzebują swobody, nawet w związku, a my poczucia bezpieczeństwa. I to poczucie dają nam właśnie te plany. Chociaż życie je zgrabnie weryfikuje, to jednak siedzą one w naszej świadomości i robią swoje. Sama nie wiem, jak to będzie za miesiąc, rok, dwa. Ale jak mam choć cień nadziei, że za 5 lat nadal będziemy razem, to chce mi się o to starać, o każdą wspólną piękną chwilą. Bo bez tej złudnej bądź, co bądź pewności, brakuje mi motywacji. Tak już jesteśmy skonstruowane i chciałabym, żeby Kuba w końcu to zrozumiał i nie miał mi tego za złe i nie odbierał tego w ten sposób, że chcę mu odebrać wolność…)

About the author / 

admin

Related Posts

Losowe artykuły:

  • Bez całusa

    Wczoraj znów byliśmy z Kubą na łyżwach. Wszystko pięknie się zapowiadało. Późny wieczór, pusty staw tylko dla nas, minus 14 stopni więc lód prawie pewny. No właśnie – prawie pewny. Lód, jak zwykle pierwszy testował Kuba. Założył łyżwy i dawaj, a ja za Nim cichutko podreptałam na środek stawu. A tu nagle jak coś parę…

  • Zgłoszenia o obserwacjach UFO w Polsce

    Nietypowe hobby Psychologia naucza, że należy znaleźć sobie satysfakcjonujące hobby, by odnaleźć w życiu równowagę, zachować dobrostan psychiczny i cieszyć się życiem. Można wybierać wśród czynnych i sportowych hobby, jak podróżowanie, czy taniec, a można też mieć takie zajęcie, które nie wymaga wychodzenia z domu – na przykład szydełkowanie, czy składanie modeli. Niektórzy wybierają sobie…