Hobby i Rekreacja

Uncertain future

Off 1

Ciężko jest ostatnio i to bardzo… W dalszym ciągu nie umiem się zorganizować. Czasu mam aż nadto. Nieraz godzinami siedzę przed kompem nic nie robiąc albo zajmuję się wszystkim byleby nie nauką. A przydałoby się bądź, co bądź za nią wziąć. Samo się nic nie weźmie, a matura przede mną. Od dwóch tygodni jak mogę, migam się od angielskiego. Wciąż sobie powtarzam, że od jutra już na pewno się za to wezmę i przygotuję zaległą prezentację, ale jakoś nie mogę się zmobilizować.

Ta zima mnie zabija. Nie dość, że odbiera chęć do działania, to jeszcze przyplątała mi się jakaś choroba. Nie chce mi się z domu wychodzić na ten mróz, dlatego ostatnio w kratkę chodzę do szkoły, aż ostatnio czepiał się mnie wychowawca. Pomijam fakt, że zrobił się dziwny i ma wszystkich w dupie uważając jednocześnie, że on jest najmądrzejszy, bo udało mu się kiedyś wydać jakiś zbiorek zdań maturalnych, czy coś w tym stylu.

Jest jeden pozytywny akcent ostatnich dni. Jedziemy w Bieszczady! Znaczy się mamy taki zamiar, ale mam nadzieję, że do jutra nic się nie zmieni i spędzimy te wytęsknione trzy dni w ciszy i spokoju, z dala od wszelkich problemów. Na początku było nieco ciężko. Rozmowa z mamą, a właściwie kłótnia zdecydowanie mnie dobiła. Byłam pewna, że mnie nie puści ani tym razem, ani następnym. Pomału zaczęłam w myślach żegnać się w moją Mekką. Ale jak to my, najpierw zawsze gorzkie słowa, aż w końcu dochodzimy do porozumienia. No i jedziemy jutro, tylko ten mój okres. Ale choćbym miała stanąć na głowie, to się go do jutra pozbędę. Żal by było tych dwóch wspólnych nocy poza domem…

Jest już po dziewiętnastej, jutro muszę iść do szkoły, wyjechać by się przydało zaraz po obiedzie, a ja jeszcze nie jestem spakowana. Szczerze, jak sobie pomyślę, że muszę zbierać te wszystkie klamoty to mi się tak strasznie nie chce. Jakby to było cudownie, gdyby ktoś za mnie to wszystko robił. I tu się właśnie przejawia też to moje lenistwo ostatnich dni. Na wakacjach wystarczył pomysł, że jedziemy, a niedługo po tym byłam już spakowana. Ale ani tego głośno nie mówię, bo Kuba zaraz stwierdzi, że mi się nie chce jechać, bądź też, że jadę z łaską, a wcale tak nie jest 😉

Skoro mowa o Kubie. Dziwne z Niego stworzenie. Uparte, jak osioł, nieustępliwe, notorycznie spóźniające się, no ale moje 🙂

Jak sobie z większości żartuję, tak jest jedna rzecz, która nie daje mi spokoju. Kiedy przyjdzie co do czego i zaczynam kłócić się z mamą o jakąś ważną kwestię związaną ze mną i z Kubą, to ten zamiast mnie wesprzeć, to się obraża, wkurza i ma do mnie pretensje. To jest naprawdę męczące. W chwili kiedy świat mi się wali, oczekuje z Jego strony wsparcia i zrozumienia, ale jakoś trudno mi jest to wyegzekwować. Żeby jednak nie było, że nie mogę w ogóle na Niego liczyć. Takich sytuacji było kilka. Póki co, to nic w porównaniu do wszystkich innych, pięknych chwil. Jednak jeśli będzie się to częściej powtarzać, to szczerze się obawiam.

Póki co jednak jest wspaniale. Pomału euforia wynikająca z odzyskanego szczęścia (jaką czułam przez kilka ostatnich dni) zanika, co nie znaczy że nie jestem szczęśliwa. Jestem tylko może tak spokojniej 😉

Coś mnie podkusiło dzisiaj i sprawdziłam rozkład zajęć Kuby w semestrze letnim. Nieco się podłamałam. Coś mi się wydaje, że będziemy się spotykać tylko na weekendach, no chyba, że będzie mnie czasem brał ze sobą na wykłady jak dotychczas.

Myślałam też dzisiaj znowu o swojej przyszłości. Kubie studia są niepotrzebne, a mi? Co ja zrobię bez studiów? Żadnego fachu w ręku, nic. Kończąc studia, dla samego ich skończenia też nic nie osiągnę. Zostaje mi tylko ta filologia angielska? Póki co nie mam pojęcia co innego mogę w życiu robić. Co gorsze z każdym dniem mam co raz czarniejsze myśli wizje swojej przyszłości.

Nic teraz nie wymyślę. Czekam na Kubę i zaczynam się pakować w nadziei, że uda nam się jutro jednak pojechać 😉

About the author / 

admin

Related Posts

Losowe artykuły:

  • Bez całusa

    Wczoraj znów byliśmy z Kubą na łyżwach. Wszystko pięknie się zapowiadało. Późny wieczór, pusty staw tylko dla nas, minus 14 stopni więc lód prawie pewny. No właśnie – prawie pewny. Lód, jak zwykle pierwszy testował Kuba. Założył łyżwy i dawaj, a ja za Nim cichutko podreptałam na środek stawu. A tu nagle jak coś parę…

  • Jak wygląda egzamin na kartę rowerową

    Jak wygląda egzamin na kartę rowerową? Zastanawiasz się jak wygląda egzamin na kartę rowerową? W poniższym artykule dowiesz się więcej na ten temat. Do egzaminu na kartę rowerową warto się wcześniej przygotować. Sama umiejętność jazdy na rowerze nie wystarczy, trzeba znać również podstawowe znaki i przepisy ruchu drogowego. Zajęcia do przygotowawcze do egzaminu zazwyczaj odbywają…