Nowości

Przez próg

Off 8

Chyba każdy zna ten zwyczaj… Kiedy mężczyzna przenosi swoją żonę przez próg ich wspólnego domu/mieszkania. No i tak dzisiaj Kubuś chwycił mnie w swoje objęcia, tylko jakoś tak niezdarnie tym razem. Zaczęłam mu się więc wysuwać z rąk, po czym stwierdził, że jestem ciężka. Nie wiem co mnie napadło, ale w ramach „ciętej riposty” powiedziałam mu, że przez próg na pewno by mnie z łatwością przeniósł. Widziałam, że Go chyba lekko zamurowało. Oczywiście od razu stwierdził, że już chcę Go „usidlić”, po czym padło pytanie, czy bym chciała, żeby mnie przez owy próg przenosił. Po chwili namysłu powiedziałam, że chciałabym. Chyba każda z nas tego pragnie i przynajmniej raz na jakiś czas, myśli jakby to było. Kiedy zapytałam Go o to samo, powiedział, że nie wie, chyba tak, ale za wcześnie na takie plany. Wiem wiem, znowu za dużo chcę. Trochę mnie to jednak zdziwiło i zasmuciło, ale kiedy pierwszy szok minął poszłam po rozum do głowy i stwierdziłam, że ma rację. Jesteśmy jeszcze za młodzi. Trudno o takie długoterminowe zapewnienia. Sama mam nieraz dni, kiedy chciałabym Mu powiedzieć, że nie wiem, nie chcę, nie potrafię z nim być, że chcę kogoś innego. Na szczęście zdecydowanie więcej jest dni, kiedy myślę że jestem głupia, że przecież nie potrafię bez Niego żyć, że tak bardzo Go kocham. Wiem, że będzie to czytał i w tym momencie prawdopodobnie zrobi mu się przykro i boję się, żeby nie pomyślał, że znowu wydziwiam. Po prostu, tak już jest. Dam sobie głowę uciąć, że On też nieraz ma takie myśli. Ale jeśli się kogoś kocha to nie zwraca się uwagi na takie blachostki. Bo czym są te „wątpliwości”(?) w porównaniu do nieopisanego szczęścia, jakie mi daje. Nie jestem w stanie opisać tego słowami. Nie potrafię nawet ogarnąć tego mojego szczęścia myślami. Jego słowa, czułe gesty, każdy dotyk, sprawia że mam ochotę tańczyć, śpiewać, krzyczeć i chwalić się całemu światu. Poza tym nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam te moje niby wątpliwości. Jest taki kochany, czuły, opiekuńczy, że nawet nie mam czasu o tym myśleć, nawet nie chcę, bo po co. Boję się obecnego stanu rzeczy. Jest tak cudownie, że jak coś się posypie to będę cierpieć podwójnie, że tracę coś wspaniałego. Nie znaczy jednak, że będę zamykać się na to szczęście. Wręcz przeciwnie. Zawsze byłam rozważna, powściągliwa i poukładana. Córka nauczycielki, nie mogła przynieść wstydu rodzinie. Miałam trochę skrzywiony obraz rzeczywistości. Teraz wiem, że mogę żyć swoim życiem, nie krzywdząc innych. Czasami czuję, że cały ten związek z Kubą to skok na głęboką wodę. Odwrót teoretycznie zawsze jest, ale po co, skoro ja tak kocham pływać, mimo że nie zawsze dobrze mi to wychodzi 😉 Tylko próbując, ucząc się na własnych błędach i cierpliwie znosząc porażki można dojść do wymarzonego celu. Moim celem jest, być szczęśliwą, u boku Kuby. Niech sobie myśli, że chcę Go zamknąć przed światem. Dobrze wie, że tak wcale nie jest. Nie utrzymam Go przecież siłą, ale zrobię wszystko żeby Nam wyszło. Czuję, że On też tego chce, widzę to po Nim i chyba właśnie to mi daje najwięcej radości i sił do życia.
Tylu ich było. Każdy mi oferował coś innego. Każdy obiecywał cudowne życie usłane różami i miłość do grobowej deski. Niby ich kochałam, ale zawsze towarzyszyło mi to dziwne uczucie. Z jednej strony chciałam być z każdym z nich z osobna, jednak gdy byłam już o krok osiągnięcia tego celu, wycofywałam się. Z Kubą tak nie było. Stawiałam co raz większe kroki do przodu. Co raz śmielej patrzyłam w przyszłość. Niejednokrotnie nie zastanawiając się, czy to co robię jest słuszne i czy nie będ1208286_baby_loveę tego żałować.
Nie żałuję niczego co zaszło między nami. Może tylko niektórych kłótni. Wiem jednak, że są one niestety nieuniknione. Z drugiej jednak strony zdrowe oczyszczenie atmosfery raz na jakiś długi czas jest nawet wskazane.
Oczy mi się już kleją, ale coś czuję, że zapowiada się kolejna bezsenna noc…ale to już oddzielny temat.
A jeszcze jedno, ostatnio coś jeszcze wyszło o „głaskaniu brzucha” ( w sensie, że ciąża ). I gdy mu powiedziałam, że kiedyś z pewnością będzie go głaskał ale z dumą, a nie z przymusu ( tu akurat chodzi o niechcianą ciążę, o którą momentami się boi, ja z resztą też ) to się uśmiechną. Niby nic, ale w głowie od razu mi powstało tysiące powiązań, które przyczyniły się do polepszenia nastroju. Co w nas – kobietach takiego jest, że wystarczy nam jeden gest, jedno słowo, a cały świat się zmienia?… Czasami nie rozumiem sama siebie…

About the author / 

admin

Related Posts

Losowe artykuły:

  • Bez całusa

    Wczoraj znów byliśmy z Kubą na łyżwach. Wszystko pięknie się zapowiadało. Późny wieczór, pusty staw tylko dla nas, minus 14 stopni więc lód prawie pewny. No właśnie – prawie pewny. Lód, jak zwykle pierwszy testował Kuba. Założył łyżwy i dawaj, a ja za Nim cichutko podreptałam na środek stawu. A tu nagle jak coś parę…

  • Jak wygląda egzamin na kartę rowerową

    Jak wygląda egzamin na kartę rowerową? Zastanawiasz się jak wygląda egzamin na kartę rowerową? W poniższym artykule dowiesz się więcej na ten temat. Do egzaminu na kartę rowerową warto się wcześniej przygotować. Sama umiejętność jazdy na rowerze nie wystarczy, trzeba znać również podstawowe znaki i przepisy ruchu drogowego. Zajęcia do przygotowawcze do egzaminu zazwyczaj odbywają…