Porady

Bez całusa

Off 1

Wczoraj znów byliśmy z Kubą na łyżwach. Wszystko pięknie się zapowiadało. Późny wieczór, pusty staw tylko dla nas, minus 14 stopni więc lód prawie pewny. No właśnie – prawie pewny. Lód, jak zwykle pierwszy testował Kuba. Założył łyżwy i dawaj, a ja za Nim cichutko podreptałam na środek stawu. A tu nagle jak coś parę razy nie trzasnęło i to tak porządnie. Ja od razu panika, bo czułam że to tuż pode mną coś się dzieje. Wołam za Kubą, przerażona co mam robić. Kazał mi iść na brzeg. Dwa razy mi nie musiał powtarzać. W jednej chwili mnie już nie było, ale On został. Bałam się, że wpadnie, a dobrze wiedziałam, że nie dam rady Go sama wyciągnąć. Moje próby przekonania Go, że na stawie nie jest chyba zbyt bezpiecznie spęzły na niczym i tak w kilka minut później znów byłam na środku stawu. Czułam, że chyba zwariowałam, ale lód się „uspokoił” i żadnych niepokojących dźwięków już nie wydawał. Zrezygnowałam jednak z jazdy i po 15 minutach wygłupów Kuby stwierdziliśmy, że pora wracać. Przemarzłam na kość, nie wiem jak On. Nie pomagały mi nawet rękawiczki, gruby płaszcz, szalik, czapka, kaptur i co ja tam jeszcze miałam.

A zapowiadają, że ma być nawet do minus trzydziestu stopni… Ja tego nie przeżyję. Jestem stworzeniem ciepłolubnym i nie potrafię funkcjonować w ekstremalnych warunkach. Wiosną, czy wczesną jesienią wstało się rano, założyło sweter i biegło na pole. A teraz? Setki bluzek, gruby płaszcz, szal, nie wiadomo co. Na wyjście z domu trzeba poświęcić z 15 min (przynajmniej w moim przypadku). Ile można by było zrobić pożytecznych rzeczy w tym czasie. A na polu (jak już się na nie dostanę) wcale nie lepiej. Przejmujący wiatr, śnieg, zawieja. Istny koszmar. Ostatnio stwierdziłam, że jak w ciągu dwóch tygodni zima nie ustąpi to lecę na Kanary, bo inaczej oszaleję.

Teraz to najchętniej siedziała bym w cieplutkim domku z Kubusiem i robiła mu…przysmaki różne, bo uwielbiam Go karmić, jak małe dziecko 😉 Jeszcze, jak mówi że Mu smakuje, to już w ogóle. Tylko mi Biedaka jakaś choroba zaczyna rozkładać, ale już ja Go wykuruję 😉 W końcu na samym początku naszej znajomości obiecałam mu, że „w razie wu” będę o Niego dbać i przynosić mu herbatę do łóżka. Póki co się z tego wywiązuję, bo herbatę ma na okrągło. Kamieni niedługo od niej dostanie :p

Poza tym to czuję, że pomału wraca dawny spokój. Z każdym dniem wstaję rano z lżejszym sercem. Może to też dlatego, że póki co zaniechał tych dziecinnych dogadywanek (które niestety są nieodłącznym elementem każdego faceta, z tego co zdążyłam zauważyć), które w ostatnim czasie strasznie dawały mi się we znaki. Żeby mu się tylko nie odwidziało z powrotem…

Póki co czekam na 18stkę kolegi, bodajże 13 lutego. Początkowo bardzo chciałam na Nią iść, ale z każdym dniem mam co raz większe wątpliwości. Poprosiłam Go o listę gości i jakoś tak towarzystwo niezbyt mi odpowiada. Zaproszenie teoretycznie mam sama, a praktycznie jeśli „bardzo chcę to mogę przyjść z Kubą”. On się jednak uniósł honorem i powiedział, że z łaską nie pójdzie. W prawdzie pozwolił mi iść samej, ale co ja tam będę robić? Ani się nie napiję, bo nie ma też i z kim, a do domu wrócić jakoś trzeba, a jeśli będę miała z tym problemy, to „koleżanka” podpieprzy mnie na całe osiedle…

Zaczęłam pisać dzisiejszego posta jeszcze po południu, ale Kuba napisał, że za niedługo jedziemy na mecz, więc zapisałam go w Wordzie i poszłam się ubierać.
Dopiero teraz wróciłam i mam zamiar jeszcze przed snem dopisać parę zdań.

Niestety nie będą one zbyt optymistyczne. Pokłóciłam się z Kubą. Zaczęło się na meczu w czasie długiej przerwy, a skończyło…właśnie teraz przez gg. Wiem, że prymitywny sposób rozwiązywania problemów i godzenia się, ale lepszy taki niż żaden. Wysiadłam z samochodu bez całusa…chyba sobie tego nie wybaczę teraz ;D W ogóle dzisiaj to był tylko jeden delikatny całus na przywitanie (bo Jego brat był w zasięgu wzroku) i tyle. No więc wysiadłam z tego samochodu, trzasnęłam drzwiami i wkurzona wróciłam do domu. Wkurzona, ale może też i przestraszona. Jak się z Nim kłócę to tylko jakieś 10% w tym wszystkim jest złości z mojej strony, pozostałe 90 % to strach. O co? Sama nie wiem. Nienawidzę się z nim kłócić. Nienawidzę zasypiać ze świadomością, że jest źle. Ale mniejsza już o to. Najważniejsze, że się pogodziliśmy i jak twierdzi jest już wszystko dobrze 😉 Musi być, bo w końcu o pornolach gadamy. Tak o pornolach! Wiem, zwariowałam. Ale, czy to jest powiedziane że tylko faceci mogą oglądać? 😛 Mnie tak jakoś dzisiaj naszło, a że nie trudno jest cokolwiek znaleźć więc raz dwa coś miałam. Po jakichś 20 minutach oglądania całkowicie przeszła mi ochota na Kubę (a od rana była naprawdę wielka) no i się przeraziłam. Skoro Kuba ma tak samo, to wypadałoby mu zabronić to oglądać. Na szczęście robi to tylko „od święta” i jak sam mówi, ma po nich na mnie jeszcze większą ochotę. Nie ma w tym raczej powodów do jakiejś wielkiej euforii, ale dobrze chociaż, że jakieś babki z dennych filmików Go nie zaspokajają, tylko mimo wszystko chce do mnie… No i jestem spokojna jeszcze dzięki jednej ważnej kwestii. Od dłuższego już czasu ma zakaz brzydko mówiąc „walenia sobie”, ja oczywiście też mam zakaz zaspokajania siebie samej ( ale i tak nigdy niczego sama nie robiłam ). Nie umiem tego wytłumaczyć, ale fakt ten strasznie mnie cieszy i napełnia dumą. Nieraz jak to baba, chciałabym się pochwalić koleżankom. Umiem jednak dostrzec to, że nie ma się tu komu chwalić… Wyśmieją, powiedzą, że na pewno mnie oszukuje i sobie wali i stwierdzą, że jestem naiwna. Szkoda mi bidulek, bo nie wiedzą co to prawdziwe zaufanie. Ale jak mogą wiedzieć, skoro każda przeżyła zdradę swojego lubego. Nie wiem dlaczego, ale o to jestem spokojna. Nie sądzę, żeby Kuba mnie kiedykolwiek zdradził. Prędzej mnie zostawi, niż zrobi skok w bok. A jeśli jednak, to już mu kiedyś powiedziałam, żeby zdradził mnie z taką, z którą będzie chciał się związać, bo do mnie nie będzie miał po co wracać.

Ale, ale wziął sobie chyba do serca moje słowa z ostatniego posta, te o wspólnych planach (bardzo dobrze wiem, że czyta wszystko co tu piszę, czasami mnie to krępuje, no ale). Niby nic takiego ważnego dzisiaj nie powiedział, ale na moje słowa „nie wiem, jak Ty możesz z nim w ogóle spać w jednym pokoju” (chodziło mi o Jego przebrzydłego pająka, którego się przeraźliwie boję) Ten odpowiedział, że kiedyś też będę z nim mieszkała. Aż mi się cieplej na sercu zrobiło i tak strasznie miło. Jak widać, naprawdę mi wiele do szczęścia nie potrzeba… 😉

Mogłabym jeszcze pisać i pisać, ale oczy mi się już kleją i głowa boli z przemęczenia. Ciężki dzień był. Dobrze, że się pozytywnie kończy 😉

Znów spokojna, znów szczęśliwa. Nie chcę pamiętać o złych chwilach. Chcę, żeby nasze życie było co raz lepsze, piękniejsze, związek bardziej namiętny i ustatkowany. Nie wiem, co będzie jutro, ale chcę mieć motywację, by się o to wszystko starać, by się nie poddać, nie zniechęcić. Chcę czuć, że mnie kocha i pragnie ze mną być. To przecież tak niewiele, a tak wiele…Nadaje sens życiu. Świat bez miłości dawno by się już skończył i nikt mi nie powie, że jest inaczej…

PS. Akurat ta piosenka stąd, że jest ona jak dla mnie symbolem redtuba. Nuta wpada w ucho, a że słowa i teledysk są jakie są to już nie moja wina…stąd też w celu obejrzenia oryginalnego teledysku odsyłam do wspomnianego redtuba, gdyż na youtube go nie ma, z oczywistych względów 😉

About the author / 

admin

Related Posts

Losowe artykuły:

  • Jak samemu skalibrować alkomat?

    Jak samemu skalibrować alkomat? Alkomat to urządzenie służące do badania zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu. Jest szczególnie przydatny, gdy po spożyciu dzień wcześniej chcemy sprawdzić, czy możemy bezpiecznie prowadzić samochód lub po prostu gdy chcemy zbadać stan swojego upojenia alkoholowego. Często alkomatem badani są także kierowcy podczas kontroli drogowych. Każdy z nas może posiadać własny…

  • Sesja zdjęciowa Poznań

    Sesja zdjęciowa Poznań Sesja zdjęciowa Poznań to propozycja dla wszystkich osób, które chcą na długie lata uwiecznić wspaniały chwile spędzone w gronie rodzinnym. Warto umówić się z profesjonalnym fotografem, który wykona jedyne w swoim rodzaju zdjęcia. Będą one miały bardzo wysoką jakość, dzięki czemu uda się je wydrukować, wkleić do albumu lub powiesić na ścianie….